74. Jakam piękna.
Co za wredny mróz! Moje biedne policzki i noseczek bolą po jego codziennej dawce o poranku. Za to odkryłam ukryty potencjał w moim długim czarnym płaszczu, w którym szłam na studniówkę (olaboga, long, loong time ago). Jego zaletą okazała się przydatność, komfort i ciepło, ah - i oczywiście cudowna prezencja. Jest ociupinkę za duży, ponieważ w liceum ważyłam.............75kg (haha, poważnie, bez ściemy), sama nie mogę teraz w to uwierzyć. Obecnie staję na wadze i widzę 60. Nie wiem kiedy i jak zrzuciłam to 15kg (nie, waga nie jest popsuta).
No ale, wracając do tematu mrozu..mam GŁOŚNĄ nadzieję, iż niedługo zabierze swoje manatki i zniknie, ponieważ kupiłam sobie już lekki płaszcz i nie mogę w nim chodzić bo jest za zimno. Frustruje mnie jego widok w szafie i niemoc narzucenia go na plecy poza domem >.> Straszna tortura. Odradzam takich posunięć.
Pilnie potrzebuję pomysłu na prezent walentynkowy! Help, dopóki nie zaczęłam walić głową w ścianę z rozpaczy i niemocy.
:O
Głosuj (0)
| || Luluu || |
| Uhuhuh, też mam problem z mrozem,ale w moim przypadku najbardziej ucierpiały usta -.- Pozdrawiam! ;) |
|
http://zycienajlepszymopowiadaniem.blog4u.pl/ || data: 5th luty 2012 | 07:05:03 PM zalogowany || IP: zalogowany |
| || Panna Optymistyczna || |
| Hmm... moze najlepiej walentynek nie obchodzic? wtedy niebyłoby stresa... :) A z dzieckiem to był żart :) gdzie mi do ciąży i do pieluch... :D |
|
http://panna-optymistyczna.blog4u.pl/ || data: 2nd luty 2012 | 11:20:40 PM zalogowany || IP: zalogowany |
