95. & yea, man.
Mą notkę rozpocznę stwierdzeniem, ogarnia mnie wszech-panujący GLITTER. Yea man.! I shine, like a damn diamond! Nie wiem co powoduje owy stan rzeczy, ale jest zajebiście.
Po drugie, oh man. Wchodzę sobie na tumblara a tam atak amerukańskiego X-Factora. I w tym momencie powiedziałabym WFT? Ale co ja pacze?, Simon Cowell wydał połowę swojego majątku na opłacenie nie kogóż innego jak Britney Spears. W tym monecie to co sobie myślę, oh yes. O ile zakład, że ta edycja będzie miała największą oglądalność ze wszystkich poprzednich? dam sobie rekę uciąć, sama będę podwyższać oglądalność [niestety tylko internetową - brak telewizora nigdy nie była tak doskwierająca, ha]. Jeszcze ostatni komentarz, that woman looks effin perfect. Wszyscy, którzy mówią, że jest zrobiona itepe itede, są jak the green eyed monsters, zazdrość w czystej postaci. Haters go & die. ^^'
Mały cytat z tumblara <3 ; "Omg Demi Lovato and Britney Spears are judges on the US X factor! fuck, a “talent” show I’m actually gonna watch! fuck yeah!"
I wszystko jasne ;]
Dopsz [ściągnięte od Asi, pozdrowienia dla AsiMysiRybci ;)], w takim razie czas napisać coś mądrego. ?? haha. Mój mózg zmienił kolor włosów na blond.
Nadal szukam praktyk w Anglii, niezmiernie zależny mi na "wycyckaniu" Unii Europejskiej ze wszystkich euro jakimi może mnie obdarzyć. Taki właśnie jest mój niecny plan. Na razie szczęście stoi po mojej stronie, przedłużają rekrutację do czerwca. Cholera, niechże ktoś mi odpisze w końcu. Nie mam czasu na pierdoły! a 500 euro miesięcznie piechotą nie chodzi. Oby się udało, nie chce zapeszać. Szczęście pokręć się w mych okolicach jeszcze troszeczkę. Ładnie proszę..
Dzwonił dziś G., coś mi tam marudził, że Angielski University mnie rozpuści i że obawia się, że stanę się jak Angielki. Oh, well, I will not, never in hell. Czy nasze wspólne mieszkanie wypali? Nya, who knows. Zobaczymy jak się tam zwiozę pod koniec czerwca. Oby też moja kochana włoska restauracja i mój bar na mnie czekały ;] Komu zrobić włoską espresso? Pyszności. A może macchiato? Yummy.
Muszę podjąć decyzję cze jechać na rok czy na pół na to stypendium. Słyszę krzyk z mojej głowie NA ROK, DEBILU, NA ROK! Martwi mnie jednak zaliczanie przedmiotów w Polsce i oczywiście pisanie pracy Magisterskiej...strach lekki czy mi się uda wszytko załatwić ucząc się cały rok na wyspach..... OH THE HELL WITH IT! JADĘ NA ROK :D !! Raz się żyje, potem będę żałować. Nie wybaczyłabym sobie tego.
Dostałam piękne prezenty urodzinowe od Anetki-cudności, od dziewczyn z pracy-piękności. Cieszę się ze wszystkiego co w te zacne 24 do mnie przybyło :) Love.
Ciao >> do spania.
Głosuj (0)
